I śmiesznie, i pozytywnie :)

I śmiesznie, i pozytywnie :)

Po pół godzinie wpatrywania się w pusty edytor, w końcu przyszła do mnie właśnie ta myśl, będąca odpowiedzią na zadane w myślach pytanie: jak było? Zasadniczo chodziło bardziej o tytuł, jaki nie przychodził mi do głowy. Problem rozwiązał się po zadaniu sobie właściwego pytania - cytując klasyka - prostego, ale zajebiście ważnego :) Odpowiedź rozwiązała problem i sprawiła, że na ekranie komputera zaczęły coraz szybciej pojawiać się literki, będące niczym innym, jak ukształtowanymi myślami. Tak od ręki, bez półgodzinnego czekania na wenę.

No ale do brzegu, czytelniczy oczekują z niecierpliwością na relację, więc nie dajmy im zanudzić się tym przydługim wstępem :)

Wyjątkowo relacji nie zacznę od soboty, bo dzień wcześniej zostały w Lidzbarku Warmińskim zorganizowane zawody - IV Memoriał Biegowy im. Tadeusza Brzostka na dystansie 5,2 km, w których uczestniczył nasz wszechstronnie biegowo utalentowany Piotr Szczepaniak. Piotrowi wydarzyła się nader ciekawa historyjka, którą śledzący jego wyczyny na fejsbukowej ściance zdążyli już poznać, ale warto ją poczytać raz jeszcze:
Kameralny bieg (ok. 50 osób) na pięknym stadionie. Bieg liczył 12,5 okrążeń. Startowałem w grupie elita. Ładna pogoda, lekki wiaterek. Biegło się dobrze, kółko za kółkiem. Biegłem ramię w ramię z Burmistrzem Lidzbarka Warmińskiego (pobił życiówkę). Nie liczyłem okrążeń i zacząłem ostry finisz, myśląc, że to już meta. Za metą ręce w górę, medal, gratulacje, chwila oddechu a tu biegnie Burmistrz, mija metę i...biegnie dalej! Dopiero wtedy olśnienie, że jeszcze jedno kółeczko przede mną. Więc już z medalem biegiem za Burmistrzem. Śmiesznie wyszło i niezła biegowa wtopa. Gdyby nie to byłaby życiówka na dystansie 5,2 km. Wysoki poziom sportowy zawodów, dobre wyniki najlepszych (po 16 minut). Po biegu na chętnych czekała pizza. Powrót do Olsztyna z biegaczami z innej zaprzyjaźnionej grupy biegowej. Polecam zawody :-)

Dodajmy, że Piotr, kręcąc kółka, a raczej elipsy po stadionie, wykręcił czas 22:44 minuty. Czego mu bardzo gratulujemy :)

  • 11
  • 22
  • 33
  • 44

 

Jest sobota, jest parkrun! 10 sierpnia, sobota.

Pisząc relację z aktywności naszych klubowiczów na parkrunie, bardzo pomocnym jest zestawienie o nazwie "Zbiorczy raport klubowy", pokazujący aktywność uczestników drużyny (niestety nie obejmuje wolontariuszy) we wszystkich lokalizacjach w danym terminie. Co pokazuje raport obecnie? Jedną lokalizację, siedmiu uczestników i uczestniczek :)
Gdyby Andrzej Kowalczyk "przyznawał się" do nas, byłoby więcej nas :) Czyli praktycznie - jeden parkrun, ósemka na trasie, piątka wśród wolontariuszy. Czyli niemal połowa "Są Wolniejszych" w Parku Centralnym :)

Wyniki, wolontariusze: ----->  WALNIJ MYCHĄ TU

I to, co lubię najbardziej - wrażenia tych, którzy byli, w tym moje własne :)

Piotr Szczepaniak napisał:
Miał być trucht (zmęczenie po zawodach z poprzedniego dnia) ale szybka decyzja i "ogień z d...". Biegło się dobrze, brak kryzysów. Dobra pogoda do biegania bo nie było ciepło. Z czasu jestem zadowolony (najlepszy wynik od października 2018). Na mecie skosztowałem pysznego wegańskiego ciasta. Super atmosfera na biegu, wspaniali wolontariusze. Parkrun Olsztyn - ❤

Mirek Mikita - tradycyjnie w podwójnej roli:
Tradycyjnie w podwójnej roli...biegacz i wolo. Warto wstać wcześniej i pomóc przy rozstawianiu elementów trasy. Później pobiec i wszystko poskładać do kupy. I wilk syty i owca cała:)

Od siebie (znaczy od sekretarza) dodam, że:
Obudziłam się o 3:30, o 4:30 wsiadłam w trolejbus, który zawiózł mnie na dworzec. O 5:04 ruszył pociąg relacji Gdynia - Olsztyn, z którego wysiadłam o 8.14. Spacerkiem poszłam na parkrun, przywitać się z niczego nie domyślającą się grupą. Temat dograłam jakieś 2 tygodnie wcześniej, bo chciałam od Eli odebrać drużynowy przyodziewek.

Ciekawym zbiegiem okoliczności, w piątkowy wieczór Marcin wystawił na licytację swoje zajebiste wegańskie ciasto. A że licytacja była charytatywna, postanowiłam ją wygrać. Jak postanowiłam, tak zrobiłam. Odbiór miał być osobisty na parkrunie, oczywiście wraz ze zbiorową konsumpcją. Najfajniejszy był ten moment, kiedy pociąg ruszył ze stacji Olsztyn Zachodni, a niczego nie spodziewający się Marcin pisał do mnie przez messenger: Mam nadzieję że jesteś na parkrun - widzimy się za chwilę, żebym mógł Ci wręczyć ciacho" :) "A żebyś qrwa wiedział", myślałam :)

Zatem przywitanie było niezwykle radosne - ja się cieszyłam, grupa się cieszyła i w ogóle :) Sam bieg to 5 km przyjemności rozmów z Ewą Chećko, tzn Ewa rozmawiała sobie swobodnie, a ja pomiędzy większą albo mniejszą zadyszką :) Uzyskany czas był najlepszy w tej lokalizacji, a w mailu od parkrunu napisali, że w mojej kategorii wiekowej byłam nawet pierwsza haha :) Warto było wstać w środku nocy, tłuc się (łącznie) 6 godzin, przemierzając pociągiem 400 km, żeby się przez chwilę przebiec i zobaczyć z ludźmi. Ale tylko wariaci są coś warci :)

  • 11
  • 22
  • 33
  • 44

Na Parkrunie zabrakło Małgosi Smolińskiej - ona z kolei postawiła sobie bardzo ambitne zadanie - przebiec dystans półmaratonu w ramach imprezy o nazwie "Szlakiem Św. Jakuba" Zważywszy na fakt, że do tego momentu najdłuższy dystans Małgosi wynosił 11 km, to naprawdę było spore wyzwanie. Stąd też usprawiedliwiamy nieobecność na parkrunie. Oczywiście wspomniany wyżej dystans przebiegła urokliwą trasą oznaczonymi żółtymi muszelkami, czyli szlakiem Jakubowym i to w bardzo dobrym czasie - 2:52:57. I nie po płaskim asfalcie tylko po terenie, po górkach, po piaszczystych ścieżkach - także naprawdę szacun.

Jak wspomina ten wyczyn Małgosia?
Pierwszy w życiu półmaraton zrobiony!!! Bez pomiaru czasu, bez spiny, w doborowym towarzystwie z grupy Slow Jogging Olsztyn. Taka wycieczka biegowa. Świetnie zorganizowana po raz pierwszy impreza przez Stowarzyszenie Aktywności Społecznej Młyn, Gminny Ośrodek Kultury w Gietrzwałdzie i Wspólny Olsztyn. Super, że będą kolejne!

  • 11
  • 22
  • 33
  • 44

Z kronikarskiej rzetelności wspomnę, że Ela Ciećko wystartowała w niedzielę w biegu V Działdowska Dycha na dystansie - jak łatwo się domyśleć - 10 km.

Za przesłanie super fajnych relacji dziękuję: Piotrowi Szczepaniakowi, Mirkowi Mikicie i Małgosi Smolińskiej.

 

Ostatnio zmienianywtorek, 27 sierpień 2019 22:09

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.