Pierwsze żółte liście na chodnikach...

Mimo, że do końca kalendarzowego lata pozostały jeszcze dwa tygodnie, moment rozpoczęcia nauki w szkołach kojarzy się z jesienią. Również pogoda powoli się zmienia, upały mamy raczej za sobą, a przed sobą ciemne wieczory, pluchę i szarugi…. Ale także Złotą Polską Jesień. Z pewnością z tego stanu rzeczy ucieszą się Morsy ale także biegacze przygotowujący się do jesiennych startów, których zapewne będzie nieco więcej, niż latem. Ta tendencja widoczna jest już wśród członków naszej drużyny, którzy w tym “sezonie sprawozdawczym”, obejmującym weekend ale również kilka dni wstecz, przywdziawszy świeżo uprane koszulki z charakterystycznym czarno - czerwonym logo, rozbiegli się niemal po całej Polsce. Tradycyjnie zaczynamy chronologicznie od… środy :)

Środa, 4 września 2019

To dzień, w którym gdyńscy biegacze po raz ostatni biegli w Cyklicznym Biegu Śledzia, w formule On Tour, czyli na “trasie zastępczej”, na dystansie 5 km. Z racji zmniejszenia się tłumu turystów na bulwarze, można tam w miarę sensownie biegać. Ale skłamałby ten, kto powiedziałby, że przenosimy się “na stare śmieci” z radością. Biegacze pokochali szybką trasę w Osadzie Rybackiej, piękny widok Półwyspu Helskiego ze schodów wiodących na bulwar, po którym biegaliśmy, oświetlenie użytkowanej przez Formozę torpedowni czy spektaklu świetlnego w czasie burzy.

  • magdasledz01magdasledz01

Niestety, trasa biegu jest nieoświetlona, a w związku z coraz szybciej zapadającymi ciemnościami, organizacja biegu stała się tam wręcz niemożliwa. W takich warunkach przyszło mi (sekretarzowi) radośnie pobiegać dystans 5 km. Po czterech treningach techniką slow jogging, które prowadziłam od niedzieli, miałam ogromną ochotę pobiec nieco szybciej. W ten sposób udało mi się po raz kolejny złamać “magiczną barierę” 30 minut, co jest efektem systematycznej utraty zbędnych kilogramów.

Sobota, 7 września 2019.

Tu się działo :) I to sporo - różne dystanse, nawierzchnie, warunki pogodowe, w celu charytatywnym lub nie :) Zacznijmy jednak od parkrunu - po raz 99 w Olszynie :)

Z przyczyn, o których wspomnę za moment, na 32 uczestników, którzy przekroczyli linię mety, jedynie trójka reprezentowała naszą drużynę: wyniki  KLIKNIJ!

Przeważająca większość pojawiła się jednak w charakterze wolontariuszy :) Jednym z nich był Piotr Paltian a.k.a Fazi, który częściowo zdradza przyczynę niewielkiej frekwencji naszych klubowiczów: “Dziś tylko wolontariat - oznaczenie trasy i pomoc przy flagach, przed biegiem na 10km, nie chciałem się "męczyć" ;)” U sterów zaś, czyli na stanowisku koordynatora biegu, kolejny raz sprawdził się Mirek Mikita, który tak opisuje sobotnie spotkanie: “Kolejny parkrun jako koordynator. Dzięki wolontariuszom wszystko poszło gładko i bez problemów. Za tydzień 100 bieg...będzie się działo!!!!” Mirek do dyspozycji miał pomocników w postaci naszych sympatyków: Kuby i Jadzilli: “Kuba  - skaner, Jadzilla - zabezpieczenie trasy i założenie tajnej bazy z Joachimem :D” W ten oto sposób parkrun Olsztyn jest jedyną na świecie lokalizacją posiadającą tajną bazę.

Ewa Chećko to jedna z trzech osób biegnąca po Parku centralnym. Metę osiągnęła jako pierwsza z kobiet, z czasem: 23:35 min. Jak podsumowała spotkanie? “Poszłam pomóc w ogarnięciu, wróciłam z najlepszym wynikiem z dotychczasowych parkrunów. Fajny początek soboty :)

  • 11
  • 22
  • 33
  • 44

Parkrun sobotnie bieganie rozpoczął, ale bynajmniej nie zakończył. Trzy godziny po parkrunie rozpoczął się bieg charytatywny - Uskrzydleni w Biegu - Business Run Olsztyn Heroes 2019. Można było pomóc, wybierając dystans 5  lub 10 km, jak również pobiec z teczką (wcale nie z torbami) - może myślicie, że nie znalazł się śmiałek, który pobiegł, dzierżąc w dłoni ten urzędniczy atrybut? No to źle myślicie - w naszej drużynie wszystko jest możliwe. Ale o tym za moment :) Na pierwszy ogień - relacja Piotra Paltiana - miał chłopak w planach się pokulać, a wykręcił życióweczkę:

“Kolejna impreza charytatywna w rodzinnym wykonaniu. Najpierw 700m w niezobowiązującym tempie pokonało moje dziecię  - Szymon. Powoli próbuję zaszczepić mu bieganie ;) Co do mojego "występu", to przed biegiem dopadł mnie straszny leń, stwierdziłem, że pobiegnę "dychę" bez ciśnienia z nastawieniem, że godzinę sobie potruchtam. Bez patrzenia na zegarek i tempo rozpocząłem zawody i biegłem tak na "czuja", jak mi pasowało. Mimo "górek" tempo było jednak dobre, na ostatnim kółku Asia Palowska krzyknęła, że jest szansa na złamanie 54 min, no i to mnie zmotywowało do przyspieszenia, skończyłem zawody z nową życiówką na 10km. Bieg super, zawodowa organizacja, szczytny cel, czego chcieć więcej....

Zadowolony ze startu i nowej życiówki był również Maciek Piskor: “Moja pierwsza oficjalna dycha :D Jupi :D a jeszcze do tego czas pobity. Cieszę się że mogłem już biec z wolną głową bo jeszcze w przeddzień walczyłem o "wymarzony urlop " ale to już za mną;  wracam do tematu - sam bieg wyszedł spokojnie wg planu miałem wsparcie mentalne kolegów z drużyny. Fajnie że mimo mojego średniego tempa mogłem liczyć na towarzystwo na początkowych kilometrach, a to co stało się na końcu aż ciężko mi to opisać - dostałem takie wsparcie na końcówce , jak poprułem to nawet zegarek za mną nie nadążył :) dzięki chłopaki!”

Dystans 5 km z teczką pokonał Mirek Mikita. Czy trzeba dodawać, że również on jest właścicielem nowego rekordu życiowego? “Bieg charytatywny z drużyną. Każdy wybrał dystans i ruszyliśmy. Ja dodatkowo zabrałem teczkę, która spowalniała mnie w biegu:) Ale i tak poprawiłem swój rekord życiowy w biegu na 5 km...o 5 sek. Impreza całkiem spoko...szkoda,że na mecie nie było kawy...ale była kiełba, jabłka, banany i pączki. Biegasz...pomagasz..razem z całą drużyną..i o to chodzi. Podczas biegu sypnęło życiówkami...a trasa nie była łatwa. Brawo My!!!

Na dystansie 700 m (bieg w kat. 6-9 lat) ambitnie walczyła Jadzilla. Wygrała nawet z chłopakami :) “Dziecięcy bieg był częścią sporej imprezy mającej na celu zebranie środków dla podopiecznych fundacji Przyszłość dla Dzieci. Tradycyjnie nie brakło tam "naszych" i tradycyjnie nasi juniorzy godnie reprezentowali drużynę dokładając swoją "cegiełkę" do szczytnego celu. Dzieci w wieku 6-9 lat rywalizowały na dystansie 700 m. W przypadku Jadzilli 250 m podbiegu nie tylko pozwoliło odrobić straty ze startu tradycyjnie z samego końca, ale i wyprzedzić wszystkich (zarówno dziewczynki jak i chłopców) i ze sporą przewagą zająć 1 miejsce open z bardzo fajnym czasem: 02:35

  • 11
  • 22
  • 33
  • 44

  • 55
  • 66
  • 77
  • 88

Tymczasem na Kaszubach… biegają - i ja - pisząca tę relację - również. Godzinę przed startem olsztyńskim, w kaszubskiej miejscowości Złota Góra odbył się bieg na dystansie 9,6 km (VI Bieg o Złotą Górę), wokół jeziora Brodno Wielkie.

  • magdazmagdaz

Trasa nieco bardziej asfaltowa, niż zazwyczaj, ale parę długich podbiegów i fajnych zbiegów było. Stałych elementów biegów z cyklu “Kaszuby Biegają”, czyli wspaniałej atmosfery, urozmaiconej trasy, pięknych widoków i zajefajnych ziomali - biegaczy, oczywiście nie zabrakło. Jak zwykle biegłam for fun w okolicy końca biegu. Tęsknię już za kolejnym etapem :)

 

Tymczasem w niedzielę…. (8 września 2019 r)

Od samego rana na grupowym messengerze otrzymywaliśmy depesze obrazkowe od Mirka Mikity sugerujące, że znajduje się w jakimś niezidentyfikowanym środku lasu a w dodatku pada i w ogóle jest średnio przyjemnie. Jak się szybko okazało, to nie jest ani Narnia ani Las Stumilowy, tylko normalny, mugolski las w Wieblarku. Paskudna pogoda w niczym jednak naszemu koledze nie przeszkadzała, bo do Olsztyna powrócił z kolejnym rekordem życiowym: “Jako jedyny przedstawiciel Są Wolniejsi pojechałem w podróż sentymentalną do mojego byłego miejsca zamieszkania. W ubiegłym roku pobiegłem w Biegu Leśnika po raz pierwszy. Super impreza...bardzo lokalna i kameralna. Fajna trasa biegnąca lasem...organizacyjnie na 5+. Szkoda, że tak mało uczestników...może pogoda odstraszyła...bo lało cały czas...czasami ulewnie.

  • mirekwmirekw

Bieg ukończyłem umoczony, ubłocony i bardzo zadowolony. Pobity rekord życiowy w biegu na 10 km o 4 min 30 sek (wynik: 0:49:09)..Leciałem ogniem do mety nic nie widząc...bo okulary oczywiście zaparowały. Troszkę się obawiałem ostatniego kilometra...bo trasa prowadziła kostką brukową...a wiadomo..deszcz+kostka...Ale jak zobaczyłem na zegarku, że mam szansę na super wynik...to ruszyłem z kopyta..co ma być to będzie. Na mecie czekał już gorący bigos z wkładką z dziczyzny..Mój plan zakładał jeszcze grzybobranie..ale deszcz lał dalej...a ja przemoczony i ubłocony..no i trochę było już zimno.Innym razem wybiorę się na grzyby..wypoczęty i zrelaksowany”

W zupełnie innym kierunku podążył Staszek Guzowski - w Warszawie wziął udział w biegu charytatywnym 12 Onkobieg Razem po zdrowie! Warszawa 2019 - bieg polegał na pokonywaniu pętli ok. 1,6 km (czas - 1 godzina), a każde okrążenie to pomoc finansowa i wsparcie dla chorych na nowotwory. Króciutka relacja z tego wydarzenia: “Hej :-) MAMY TO! Czyli 12 OnkoBieg w Warszawie jako kontynuacja wolontariatu i zaangażowania w pomoc dla Centrum Onkologii. Dołożyliśmy naszą cegiełkę i wraz z innymi uczestnikami OnkoBiegu zebrano ponad 120 tyś. zł. SUPER jest pomagać a szczególnie w doborowym towarzystwie.” Dodamy tylko, że Staszek przebiegł prawie 13 km z czasie 01:07:19.

  • 11
  • 22
  • 33
  • 44

Ale czy znaczy to, że to jedyne starty naszych “Wolniejszych”? Nie, publikujemy relacje z tych zawodów i tych uczestników, którzy zechcieli się z nami - i z Wami - nimi podzielić. Na końcu wspomnimy, że:

Tomek Hermann zadebiutował w niedzielę na dystansie ½ IM (triathlon) w czasie Castle Triathlon Malbork 2019,

Rafał Nojman i Piotr Szczepaniak wzięli udział w Półmaratonie Iławskim - także w niedzielę.



Ostatnio zmienianyczwartek, 03 październik 2019 06:52

1 komentarz

  • Ja

    Fajny artykuł szkoda, że nie wszyscy angażują się w jego powstanie czyt. ,nie przesyłają eelacji ztecswoich startów

    Ja piątek, 13 wrzesień 2019 14:34 Link do komentarza

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.