W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje.

“A w filmie polskim, proszę pana, to jest tak: nuda… Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic. Taka, proszę pana… Dialogi niedobre… Bardzo niedobre dialogi są. W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje.”

Tym kultowym monologiem inżyniera Mamonia z kultowego filmu “Rejs” można określić miniony weekend. Całe szczęście, że sytuację ratuje parkrun, no i fakt, że dzięki niezaprzeczalnej urodzie, błyskotliwości i nieprzeciętnej charyzmie (o inteligencji nie wspomnę) wcisnęliśmy się do radia, gdzie kłapaliśmy na żywo, co nam ślina na język przyniosła  :) 

Ale zacznijmy od początku, czyli od parkrunu Olsztyn #121

WYNIKI :)

Krótko: 9 osób na trasie, 6 na wolontariacie, część w roli podwójnej.

Ja [sekretarz] uzyskałam odpowiedź na kluczowe i strategiczne pytanie: ile dzieli mnie od parkrunu Olsztyn? Odpowiedź: 13 minut - tyle zajęło dojście z miejsca gdzie zwykle sypiam, do startu. Mały problem polegał jednak na tym, że ruszyłam o 8.50, czyli najbieglejsze umysły matematyczne wyliczą zapewne, że się na start spóźniłam. I rzeczywiście tak było :) Kiedy wchodziłam razem z Marcinem do Parku Centralnego, uczestnicy już ruszyli. Nie pozostało zatem nic innego jak doczłapać się do linii startu i rozpocząć bieg. I raczej nie w tempie slow, bo raczej nie zostalibyśmy zaklasyfikowani, gdybyśmy przybiegli za zamykającym stawkę. Tempo nie było może zabójcze ale jakoś mi się źle biegło ale to detal. Długo nie widzieliśmy przed sobą charakterystycznej pomarańczowej kamizelki, chyba dopiero przed nawrotką. Natomiast z drugiej strony zaczęli pojawiać się biegacze i biegaczki którzy nawrotkę mieli już za sobą. Wśród nich Mariusz Brzeziński, który postanowił wydłużyć sobie parkrun i dołączył do mnie i do Marcina. I tak, w towarzystwie dwóch przystojniaków, dobiegłam niemal do końca, bo przy końcu udało się dogonić zamykającego stawkę Rysia i dwie dziewczyny, i w tej  wesołej kompanii ukończyłam bieg. 

O czasie na start przybył za to Mariusz Witkowski i tradycyjnie zdążył oznaczyć trasę:

Jeszcze nie tak dawno zaczynaliśmy organizację parkrunu w Olsztynie a już doczekaliśmy się jego okrągłej 121 edycji. Wspominałem już, że z racji mojego  pobliskiego zamieszkiwania od miejsca organizacji parkrunu jak tylko mogę to angażuję się jako wolontariusz przy oznaczaniu trasy parkrunu. W mojej artystycznej działalności nie spełniam się samotnie, drugim artystą chodnikowym szalejącym z kredą jest Piotr Fazi. W ramach kooperacji podzieliliśmy się zadaniami: ja znaczę trasę od Tuwima do pierwszego mostku - kładki w Parku Centralnym a Piotr maluje strzałki kierunkowe na kostce brukowej w parku zwracając uwagę na zawiłości trasy czyli prawidłowość kierunku oznaczeń przy parkowych kładkach. 

Dodatkowo jeszcze nierzadko zdobimy chodnik motywującymi napisami oraz krótkimi komunikatami dla biegaczy pozwalającymi na orientację kierunku trasy. Tutaj szczególne pozdrowienia dla sympatycznego pana, który uświadomił mi, że jasność przekazu ma kluczowe znaczenie. Rzeczywiście napis „NA MOŚCIE W PRAWO” spowoduje masowe utonięcie uczestników biegu, ponieważ kierując się w sposób literalny przekazem skoczą oni na moście prosto do Łyny. 

Przy okazji z wymienionym panem wywiązała się owocna dyskusja, której kwintesencją było od dawna znane twierdzenie, że biegacze to ludzie bezmyślni a co za tym idzie - nie grzeszący intelektem. Dlatego nie bezpodstawne jest twierdzenie krążące w czeluściach Internetu jako mem – screen z wiadomości z Messengera opisujący w sposób dosadny środowisko biegaczy. Treść brzmi następująco: „Bieganie to sport dla ludzi, którzy nic innego nie potrafią robić. W piłce nożnej, koszykówce, ręcznej czy futbolu amerykańskim i wielu innych sportach też się biega i do tego trzeba to skoordynować z innymi czynnościami i użyć od czasu do czasu szarych komórek, zamiast biec przed siebie jak zwierzę najniższego poziomu po jedzenie”. Odnosząc się do powyższego twierdzenia donoszę, że z naszej drużyny w parkrunie brało udział ogółem 13 uczestników, według poniższego zestawienia: 9 osób o IQ określanym na poziomie jednostki chorobowej (tylko biegali) oraz 4 osoby o ponadprzeciętnej inteligencji (byli tylko wolontariuszami). Od razu dementuję pogłoski, że Mariusz W. i Piotr P., mimo że występowali w roli podwójnej (biegacz/wolontariusz) zaliczają się do grupy pierwszej, czyli posiadającej IQ w skali Wechslera na poziomie 20 – 34, definiowanej jako niepełnosprawność intelektualna w stopniu znacznym.

Odnośnie samego biegu w moim wykonaniu to po potwierdzeniu przez wymiennego pana mojego poziomu intelektualnego (to już chyba sto pięćdziesiąta druga osoba, która mi to komunikuje, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że coś jednak jest na rzeczy) zamknąłem się w sobie i w ogóle nie czerpałem radości z biegu. Od następnego parkrunu będę oznaczał trasę korzystając ze słownika poprawnej polszczyzny aby nie było wątpliwości co do znaczenia słów. Rację miał prof. Miodek, który jako językoznawca stoi na straży używania polskich znaków bo… jest drobna różnica czy robimy komuś łaskę czy laskę.

Dodatkowo składam oświadczenie, że na 122 parkrunie mnie nie będzie, a z informacji uzyskanych z wiarygodnego źródła wiem że nieobecny będzie również Fazi. Dlatego  już teraz proszę aby każdy z potencjalnych uczestników parkrunu wgrał sobie tracka z trasą.

  • 11
  • 22
  • 33
  • 44

  • 55
  • 66
  • 77
  • 88

Tymczasem porą popołudniową, najwięksi lanserzy i osoby z największym parciem na szkło udały się do Parku Jakubowo, aby udzielić wywiadu (takiego na żywo, nie żadne tam tysiąc dubli) do Radia Olsztyn. Co z tego wynikło, posłuchajcie:

POSŁUCHAJ JAK SIĘ LANSUJEMY

O wydarzeniu opowie Mariusz Witkowski:

  • radioradio

Po parkrunie postanowiłem pobiec do parku Jakubowo, to żaden trening tylko 2 km przebieżka tylko po to aby wziąć udział w lansie na antenie Polskiego Radia Olsztyn.

Było fajnie chociaż ze względu na wrodzoną skromność w ogóle się nie odzywałem. Na szczęście wywiad uratowali: Magda J. , Mirosław M. Piotr P. i podwójny agent Andrzej K.

Ponieważ kolega przedmówca wyczerpał temat, nie mam nic więcej w tej kwestii do dodania, jak mawiał Forrest Gump. A wobec braku innych sprawozdań naszych klubowiczów, niniejszą relację uznaję za zakończoną :) Do następnego razu!

 

Ostatnio zmienianyczwartek, 30 styczeń 2020 22:01
Więcej w tej kategorii: Idzie luty... susz buty! »

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.