Ostrzeżenie
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 385.

Drużyna to siła!

"Drużyna to zawsze coś więcej niż suma jednostek"
Michael Phelps - Autobiografia."

Bez lania wody na początku, bo to nie śmigus - dyngus - zaczniemy tak jak się należy, czyli od początku :)

Parkrunowcy skonsolidowali się w Olsztynie, tym razem żadnych satelitów ani zagranicznych delegacji :) No i co - standardowo - przybyli - pogadali - pobiegali - najedli się ciastek - rozeszli się :) Prosto i pięknie :) 

WYNICZKI

  • 113parkrunolsztyn113parkrunolsztyn

Mirek Mikita zrelacjonował 113 spotkanie w Olsztynie: “Koniec roku zbliża się wielkimi krokami...ale nie koniec startów w lokalizacji olsztyńskiej. Śniegu dalej nie ma...mrozu też nie...ale u nas zawsze jest gorąca herbata i ciastki. Kolejna edycja Parkrunu przebiegła spokojnie i bez problemów. Nikt nie zabłądził..wszyscy dobiegli do mety. Byli debiutanci, juniorzy i starzy znajomi. Biegło się z wiatrem i pod wiatr..czyli norma. Wolontariusze dopisali...i to by było na tyle. Do następnej soboty. Czuwaj!!”

Mirek tradycyjnie - wystąpił w tym odcinku również jako wolontariusz. 

Co mogę powiedzieć od siebie [Magda z Fejsbuka]? "144 raz na parkrunie, 11 w Olsztynie. Miało być trochę szybciej, wyszło trochę wolniej, no i nie ma co robić wielkiego halo. Szybkość nie ma dla mnie znaczenia. Bardzo miło było się spotkać z grupą, chociaż jakoś mało czasu na pogaduchy było. Szkoda, bo to jest dla mnie najważniejsze w parkrunach".

Jak na możliwości naszej grupy, parkrun obstawiony był symbolicznie z racji faktu, że o 11.00 startowały biegi Leśne Run w Rusi - dystans 5 i 10 km:

ZNÓW WYNICZKI

Kilku wariatów było, ale wrażeniami podzieli się tylko Tomek Hermann i Aneta Całka:

  • rus2019rus2019

Relacja Tomka:
"Ostatnia tegoroczna edycja kameralnego biegu Leśne Run w Rusi. Wymagająca górzysta trasa, tym razem dodatkowo mokra i grząska kolejny raz wymusiła na mnie wyjście ze strefy komfortu ? finalnie dobiegłem drugi, co prawdopodobnie przełoży się na drugie miejsce w całym cyklu."

Gratulujemy. Jeśli okazałoby się, że jednak jest to miejsce trzecie lub pierwsze, w zależności od sytuacji - dodamy parę łyżek uwielbienia :p
Relacja Anety:

  • calkaanetaokcalkaanetaok

"Kameralny bieg w Rusi po leśnych ścieżkach - ostatni z serii czterech pór roku. Ciepła aura (zadziwiająco, jak na grudzień) i ciepła atmosfera - grono wiernych bywalców, w tym oczywiście członkowie naszej grupy. Udało się wywalczyć pierwsze miejsce wśród kobiet w kategorii open. To zapewne koszulka klubowa przyniosła mi szczęście, bo wreszcie się jej doczekałam i miałam okazję pobiec w barwach drużyny."

Sobota jednakże była jedynie preludium do biegu niedzielnego - I Bieg Mikołajów - XI Warmiński Jarmark Świąteczny. Impreza charytatywna stworzona z sercem, która zgromadziła biegaczy z sercem. 

WYNICZKI JESZCZE RAZ

O cyferkach - czyli zdobycie tytułu najliczniejszej drużyny, IV miejscu drużynowo (Tomasz Hermann, Mariusz Brzeziński, Jerzy Niewdzięczny, Aneta Całka) i I miejscu zajętym przez Basię Berdecką - Niewdzięczną za najlepszy strój wspominaliśmy już w fejsbukowej depeszy, poniżej relacje uczestników :)

Mirek Mikita - “Pierwszy Bieg Mikołajów zorganizowany w Olsztynie. Na starcie komplet...czyli 250 zawodników. Czapeczki Mikołajowe jako obowiązkowe nakrycie głowy...przebrania miło widziane. Były Elfy..Śnieżynki i oczywiście Mikołaje. Bieg w 100% charytatywny. Organizacja super...pogoda dopisała. Bieg z potencjałem...zobaczymy czy na trwałe wejdzie do programu Jarmarku. Oby..

Drużyna stawiła się licznie...jak woje pod Grunwaldem. Nikt nie był w stanie nas pokonać w klasyfikacji najliczniejszej drużyny więc nie dziwi statuetka i bon na profesjonalną sesję fotograficzną. W kategorii najszybszej drużyny daliśmy fory innym..niech też się pocieszą. Zaszczytne 4 miejsce jest ok..i kolejna statuetka do kolekcji. Każdy biegł na miarę swoich możliwości...jedni szybciej...inni wolniej...solo i w grupkach. Zaliczyłem kolejną życiówkę na 5 km..i to już w tym roku ostatnia:). Reasumując..pierwszy bieg w Olsztynie , który uważam za organizacyjnie udany i jeśli tylko będą kolejne edycje...to na 100% biegnę.”

Grzegorz Grabowski: “Niedzielny charytatywny I Bieg Mikołajów zaliczyłem jako biegający fotoreporter. Czas uzyskany na mecie (25:06) poniżej moich możliwości, ale nie dało się pobiec szybciej z bolącą nogą. No, ale skoro to była pomoc dla chorych dzieciaków nie mogło mnie zabraknąć  na trasie.

I to jest najlepsze miejsce, aby zaprezentować naszą kandydaturę do Oscara, oczywiście autorstwa Grześka:
OSKAR MUROWANY:

Fajne, nie? No to macie jeszcze :)

KANDYDAT DO MARVELOWSKIEJ SCENY PO NAPISACH:

I oddajemy głos Maćkowi Piskorowi:

Było niesamowicie :) Jak już mówiłem biegi charytatywne kręcą mnie najbardziej:) po biegu 11 listopada powiedziałem sobie dość w tym roku , ale jak tu nie biec z "Są Wolniejsi" i w tak szczytnym celu   na biegu było nas 29 osób CZAD :) Wspólna rozgrzewka no i ruszyłem , na początku trochę szybko chyba za szybko bo mój organizm a głównie nogi szybko to odczuły więc zmieniłem tępo na "dobieg" po 4 ,5 km postanowiłem trochę przyśpieszyć ale niestety wystarczyło POWERA na niecałe 100 metrów :P ale nic dobiegłem :) 

Najważniejszym dla mnie wydarzeniem było uhonorowanie wielkiego człowieka jakim dla wielu biegaczy jest Jarek Kopyść :)

O swoich wrażeniach opowiedział też Tomek Hermann

"Ten bieg pokazał jak duża i zgrana jest nasza drużyna. Część z nas biegła na wynik i tu się posypały mega fajne czasu, a nawet życiówki, część z nas biegła dla zabawy. Czas, prędkość nie ma znaczenia, Tu liczyła się wesoła atmosfera, dobry żart, śmiech i zabawa. Dobra robota drużyno"!

A kto biec nie mógł - kibicował i robił zdjęcia - jak na przykład Ewa Chećko :)

"Kontuzja wyeliminowała mnie z biegu, a Jadzilla nie mogła wystartować ze względu na wiek - ale nie sposób nie wziąć udziału w tak fajnym wydarzeniu :-)  Tym razem jako wolontariuszki zabezpieczałyśmy dwa punkty trasy w Parku Centralnym, robiłyśmy za drogowskazy, doping, przybijacza piątek (tu bardziej Jadzilla) i pomogłyśmy ogarnąć trasę po biegu. Też fajnie, choć troszkę zazdrościłam że ja stoję, a inni biegają ;-)"

  • 11
  • 22
  • 33
  • 44

Od siebie [Magda z Fejsbuka] też dodam parę słów na koniec :) "To był bieg stworzony z sercem i zorganizowany świetnie - było wszystko, co raduje biegaczy :) Nasza drużyna od pierwszego dnia zapisów przypuściła atak na listę startową Zapisaliśmy się naprawdę licznie i rywalizację o tytuł najliczniejszej ekipy wywalczyliśmy jeszcze przed startem :) Z niektórymi wariatami widziałam się kilka godzin wcześniej, z innymi po raz pierwszy zobaczyłam się live - także mnóstwo pozytywnych wrażeń. Po dość intensywnym wieczorze chciałam po prostu cieszyć się trasą w tempie 7 min / km, co zresztą wykonałam. Tylko z kim tu gadać na trasie, skoro wszyscy wyrwali do przodu? I tu - niespodzianka - Marcin Dębowski z małżonką biegli moim tempem. I tak bite 5 km sympatycznie przegadałam. Na mecie żal, że już koniec".

Na wspomniane wcześniej pudło razem z drużyną nie poszłam. Miałam za to okazję oglądać ich z “widowni” - robiliśmy imponujące wrażenie :)

  • jarekwolontariatjarekwolontariat

Ale momentem, który najbardziej utkwił mi w pamięci, było wyróżnienie dla Jarka Kopyścia - wolontariusza roku. Jarek jeszcze nie jest członkiem naszej ekipy, ale sporo Wolniejszych dorzuciło się do niespodzianki, jaką był zegarek sportowy Garmin. Przyznam, że moment otwarcia przez Jarka prezentu był wzruszający, że aż mi się oczy spociły - zresztą nie tylko mi :) Drużyna to siła!

Ostatnio zmienianywtorek, 07 styczeń 2020 21:56

247 komentarzy

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.