Dwa parkruny, trzy dychy, jeden triathlon

Dwa parkruny, trzy dychy, jeden triathlon

Dwa parkruny, trzy dychy, jeden triathlon - brzmi jak weekendowa recepta dla grupy na dobre samopoczucie i miło spędzony czas. Biegaliśmy dla siebie i dla kogoś, w upale, deszczu i burzy. Jak nie biegliśmy (i nie pływaliśmy i nie jeździliśmy na rowerze), to pomagaliśmy przy organizacji zawodów. Bo w grupie siła :) Tradycyjnie, o udziałach naszych klubowiczów opowiem chronologicznie, a opowieść ta rzadko kiedy rozpoczyna się inaczej, niż: jest sobota, jest parkrun.

Sobota, 27 lipca Parkrun Olsztyn #93, Parkrun Gdynia

Poza oczywistym, bardzo miłym spotkaniem biegowo - towarzyskim, parkrun to także źródło osobistych sukcesów naszych klubowiczów.

Maćkowi Piskorowi udało się złamać 30 minut i co więcej, zapowiada dalszy progres za dwa tygodnie. Gratulujemy i trzymamy kciuki :)

Wielkiej duchem Jadzilli, po dwumiesięcznej przerwie udało się poprawić swój rekord życiowy na dystansie 5 km, i teraz wynosi on 27:00. Zważywszy na bardzo młody wiek wymienionej wyżej, rezultat jest imponujący. Zresztą kto wie, czy nie byłby jeszcze lepszy, bowiem rodzic Ewa wspomniała, że razem z rodzicem Kubą asystowali rekordzistce w charakterze spowalniaczy. Gratulujemy bardzo!

A Fazi to też poleciał :) - "poniosło mnie ze średnią 5:20/km, do tego dojazd na parkrun na rowerze i taki powrót do domu odbiły się na kolejnym biegu w niedzielę...."

Dziewiątka naszych zameldowała się na mecie #93 parkrunu Olsztyn, wyniki ------ TU WALNIJ MYCHĄ

Jak zwięźle opisał owo spotkanie Mirek Mikita: "Nie ma co opisywać:) Kolejny Parkrun zaliczony jako wolontariat i biegowo. Tempo treningowe zalecone przez trenera. Pogoda dopisała..uczestnicy również. Zobaczymy kto się podejmie organizacji biegu za tydzień..."
No właśnie.

Niektórzy, jak na przykład Małgosia Smolińska, wystąpiła w roli podwójnej - jako wolontariusz (zamykanie stawki) i uczestniczka: "Tym razem dwa w jednym - bieg i wolo, czyli zamykająca stawkę. Idealna opcja, jak jest się lekko przeziębionym, a chce się pobiec. Zresztą nie tylko wtedy. Fajnie potruchtać w miłym towarzystwie bez zadyszki."

Po raz kolejny nasza ekipa wsparła koordynatora Jarka. Jako wolontariusze udzielali się: Anna GRABOWSKA, Grzegorz GRABOWSKI, Andrzej KOWALCZYK, Mirek MIKITA, Barbara Anna NIEWDZIĘCZNA, Piotr PALTIAN, Małgorzata SMOLIŃSKA, i - co stwierdzam z dumą - po raz kolejny olsztyński parkrun został uratowany przez ekipę "Są Wolniejszych". Takie zachowanie jest godne oklasków i pochwał, co czynię [sekretarz].

  • 11
  • 22
  • 33
  • 44



  • magdaparkrungdynia22magdaparkrungdynia22

Tymczasem, na parkrunie Gdynia, edycja #394, rządziłam ja, po raz 6 w tym roku jako koordynatorka biegu. Na szczęście zgłosiło się tylu wolontariuszy, że nie musiałam obejmować żadnych dodatkowych funkcji, no może poza robieniem "zdjęć ramkowych", zatem, po rozdzieleniu zadań wolontariuszom oraz, w razie potrzeby, instruktażu, nie miałam za wiele do pracy poza drobnymi korektami skaner - tokeny na mecie. Zachęcam wszystkich do wolontariatu, w końcu jest to impreza dla biegaczy organizowana przez biegaczy :)

Sobotnie popołudnie i wieczór pobiegaliśmy "dyszki" :)

VII Pętla Tuszkowska Matka - Lipusz, 10 km - Cykl Kaszuby Biegają

  • mgdalipuszmgdalipusz

Tu latałam ja - sekretarz. Cykl "Kaszuby Biegają" to możliwość odwiedzenia urokliwych zakątków jeziorno - leśnych Pojezierza Kaszubskiego, usłanego morenami. Stąd też każdy bieg to bieg terenowy, z licznymi podbiegami i zbiegami. VII Pętla Tuszkowska Matka w Lipuszu to wyjątkowe 10 km pod jeszcze jednym względem - przez ten teren przeszła 2 lata temu potężna wichura, czyniąc spustoszenia w drzewostanie, czego skutki widoczne są do dziś.

Bieg w porównaniu do trasy Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego nie był bardzo trudny, ale upał przed burzą i liczne, długie podbiegi potrafiły zmęczyć :) Osobiście wolę dłuższe trasy, bo właściwy rytm uzyskuję zazwyczaj w granicach 7. km biegu, tak też było i tym razem. Organizacja biegu super - można było po biegu wziąć prysznic a przed - kawa i domowa drożdżówka, na mecie - ciepłe danie i losowanie nagród :)
Uzyskany czas 1:09:28 całkowicie mnie satysfakcjonuje.

29. BIEG POWSTANIA WARSZAWSKIEGO - Warszawa, 10 km

Udział w tym biegu wzięło dwóch naszych reprezentantów - Marcin "Cinek" Stradomski oraz Staszek Guzowski.

Niesamowity klimat biegu z udziałem ponad 11 tysięcy uczestników, oddaje w swojej relacji Staszek: "Wielkie emocje i wzruszenie jakie towarzyszyły chyba Wszystkim startującym ponad 11 tyś. biegaczom, udzieliły się również mi oraz całej startującej ekipie, co zaowocowało ideą wspólnego drużynowego biegu, gdzie nie były ważne wyniki indywidualne ale dobro zespołu gdzie, ramię w ramię doświadczeni biegacze wraz z debiutantami stawili czoła wyzwaniu i podołali mu wspólnie, przebiegając razem linię mety pomimo deszczu i burzy, walcząc ze swoimi słabościami, biorąc przykład i stawiając za wzór uczestników Powstania, podobnie jak Oni wierząc w siebie i swoich towarzyszy, oddaliśmy hołd i chwałę bohaterom tamtych dni.

Wyników nie podajemy, bo podobno pomieszane. Poza tym niektórzy występują jako "zawodnicy anonimowi" :p

  • 11
  • 22
  • 33
  • 44

Niedziela, 28 lipca

Niedziela to kolejna dyszka - (za)dyszka w wykonaniu naszych klubowiczów, oraz wyjazdowy (bo w Elblągu) triathlon z cyklu Garmin Iron Triathlon.

  • tomekelblagtomekelblag

I od tego drugiego zaczniemy :) Nie spodziewam się jakiegoś wielkiego zdziwka, jeśli napiszę, że do Elbląga pofatygował się Tomek Hermann, prawda? 
Dystans 1/4 IM (950m pływanie / 45 km jazda rowerem / 10,55 km biegu) pokonał w czasie 2:36:39 (jak dla mnie - kosmos zupełny). Dodatkowo Tomek podzielił się wrażeniami ze startu: "Start w Elblągu musiał się znaleźć na mojej liście z racji bliskiej odległości od Olsztyna. Ciężki start w tropikalnych warunkach, ale co nas nie zabije to nas wzmocni. Cieplutka woda, na całej trasie rowerowej boczny wiatr, a na biegu topiący się asfalt pod stopami. Organizacja imprezy jak przystało na cykl Garmin Triathlon na najwyższym poziomie, super wolontariusze na trasie i klika kurtyn wodnych ratujących życie. Wynik nie powala, ale radość z ukończenia wielka."

No i wreszcie finał - (za)dyszka ZETO software - 10 charytatywnych kilometrów w okolicach jeziora Długiego, ale owo "w okolicach" należy traktować niezwykle szeroko, zważywszy, że trasa wiodła na przykład wzdłuż Łyny (odcinek znany uczestnikom Warnelandu), czyli umówmy się - spacerek to to nie był. A jednak całkiem spora ekipa wybrała się, polatała po górkach, umordowała w upale, ale na mecie - wszystko jak ręką odjął :)

A w jakim celu grupa się tak męczyła? W dobrym. Całkowity dochód opłaty wpisowej został przeznaczony na leczenie i rehabilitację Łukasza, cierpiącego na porażenie czterokończynowe.

Bieg widziany oczyma Faziego (Piotr Paltian): "Trudna 10km trailowa trasa, do tego pogoda dała wszystkim dobrze w kość, a że dzień wcześniej trochę za bardzo się wypompowałem, to i godzina nie starczyła na przebiegnięcie tej "dychy", ale nie o wynik tu chodziło, tylko o pomoc, takie biegi są najlepsze :)"

Podobne odczucia ma Asia Palowska - "Pogoda dała mocno w kość, trasa wymagająca, jak to w naszej pięknej krainie bywa".

Oczywiście nie mogło zbraknąć naszych ludzi wśród wolontariuszy - tu wymienić należy chociażby Ewę Chećko:
"Nie mogąc biegać, zabawiłam się w wolontariuszkę. Należała do mnie m.in. obsługa najbardziej wypasionego punktu odżywczego w historii zawodów na 10 km :) fajne charytatywne zawody (na rzecz sparaliżowanego Łukasza). Fajnie, że choć w taki sposób mogłam wziąć udział w tym wydarzeniu i troszkę pomóc. Ogółem na trudnej trasie wystartowało blisko 170 osób." Fotosy: Ewelina Drężek & Ela Ciećko / Foto Olsztyn

  • 11
  • 22
  • 33
  • 44

  • 55
  • 66
  • 77
  • 88

"Poza konkursem" udział wziął również Grzesiek Grabowski i przebiegł trasę, uzyskując czas 1:13:25:
"Przyjechałem rowerkiem nad Jezioro Długie pokibicować zawodnikom i zawodniczkom z drużyny "Są Wolniejsi" w biegu Zadyszka ZETOSoftware. Moja rola kibica została w ciągu jednej minuty sprowadzona do udziału w biegu. Dlaczego? Dlatego, że jedna z naszych zawodniczek została brutalnie pozostawiona na pastwę losu i poprosiła mnie o pomoc w przebiegnięciu tych 10 km. Dziękuję za zaufanie, poproszenie o pomoc i cieszę się, że mogłem przebiec ten dystans w roli wspierającego duchowo i mentalnie."

Taki kolega to skarb jest :)

Wyniki (za)dyszki: WEŹ NIE PYTAJ, WEŹ TU KLIKNIJ

Tyle! Z niecierpliwością oczekuję kolejnych weekendowych relacji, aby stworzyć z nich tak samo ciekawy artykuł, jak ten. Dziękuję wszystkim, którzy znaleźli czas aby podzielić się wrażeniami! Wasza dumna sekretarz :)

Ostatnio zmienianyczwartek, 15 sierpień 2019 16:22

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.