Sierpień - i wszystko jasne

Sierpień to miesiąc kojarzący się głównie z urlopami – jedni są przed, inni w trakcie, niektórzy po. Brak „standardowej” aktywności, względnie aktywności niestandardowe na naszym drużynowym messengerze oznacza zazwyczaj urlop. Przykładowo – Basia nie budzi po godzinie czwartej, albo Mirek nie wstawia zdjęcia kawy w złotym kubku – to przykład tej pierwszej anomalii. Ta druga zaś objawia się najczęściej jakimś ładnym fotosem na tle morza lub zapisem z treningu w jakiejś mniej lub bardziej egzotycznej lokalizacji.

Wstęp mamy zatem z głowy, czas na konkrety. Zawodów w tym okresie nie ma za dużo, ale coś tam jednak zostało pobiegane :) Kolejny raz zaczynamy nie od soboty, i nawet nie od piątku, tylko od czwartku. A co było w czwartek?

Czwartek, 15.08.2019 – XXV Orlen Maraton Solidarności, Gdynia – Sopot – Gdańsk

Mało komu przychodzi do głowy porywać się na uliczny (bezdrzewny, bezcieniowy, upalny) maraton w środku lata, są jednak tacy wariaci – również wśród nas. Jednym z nich jest Rafał Nojman, który o mały włos nie ukończył królewskiego dystansu z cyfrą 2 na początku. Oto jego relacja:

Wybierając się na Maraton Solidarności miałem za cel w końcu złamać 3h. Mocnych 8 tygodni przygotowań miało mi w tym pomóc. Niestety okazało się że na taki wynik nie jestem jeszcze gotowy, a 8 tyg to za mało. Trasa dość płaska a pogoda jak na sierpień znośna do biegania. Jednak kiedy minęliśmy połówkę a na zegarku pokazało 1:28:14, wiedziałem, że o złamanie 3h będzie ciężko bo każdy km kosztował mnie coraz więcej sił.

Kryzys przyszedł szybciej niż się spodziewałem bo już od 28 km nie potrafiłem wrócić do tempa gwarantującego złamanie 3h. Patrząc na zegarek i uciekające sekundy miałem jeszcze nadzieję przyspieszyć na ostatnich 2 km. Niestety okazało się że prowadzą one po kocich łbach co tylko nasiliło skurcze A ja musiałem przełknąć porażkę.

Trójmiasto chyba nie jest dla mnie za szczęśliwe najpierw w kwietniu w maratonie Gdańskim 3:00:09 A teraz 3:00:10.

Co do samej imprezy pewnie jeszcze wrócę, chociaż organizacyjnie było wiele mankamentów - szczególnie jeden prysznic w strefie finiszera dość słaby posiłek po biegu czy jeden autobus późno odjeżdżający do Gdyni gdzie znajdował się start. W porównaniu z maratonem w Gdańsku maraton Solidarności wypada bardzo słabo.

  • 11
  • 22
  • 33
  • 44

Kiedy Rafał zapomniał już o tym, że biegł, brał prysznic i jadł, na metę wbiegłam ja – cała spocona :) I szczęśliwa, że po raz 9 zawieszają mi maratoński medal :)

Po raz dziewiąty ukończyłam bieg na dystansie królewskim. A podobno "nie wyglądam" :)

  • mgdasolidarnoscmgdasolidarnosc

W każdym razie bieganie takiego dystansu na trasie niemal nie osłoniętej drzewami w środku sierpnia to masochizm w czystej postaci i liczenie na łaskawość pogody. Upałów piekielnych nie było, ale do mojego optimum pogodowego raczej bardzo daleko :) Na trasie wszystko szło dobrze do 25 km, po którym zaczęło się regularne odwiedzanie toi tojów, połączone z nieustannym odczuwaniem pragnienia :)

Uzyskany czas - 5:25:54 - nie jest jakimś tam mega super, ale dumna jestem z tego, że zaczynając bieg z ostatniego miejsca wyprzedziłam kilkanaście osób (ostatnie przed samą metą), a 30 kolejnych osób miało status DNF - zapewne z powodu kontuzji ale również w związku z nie zameldowaniem się w limicie na punktach pomiaru czasu.

Przybiegnięcie na niemal ostatnim miejscu miało duży plus w kontekście możliwości (a raczej mocno organicznego braku możliwości) wzięcia prysznica, bo z tego co się dowiedziałam, organizator zapewnił po jednym prysznicu dla każdej płci, a kończyło nas ponad 800 osób...

Reasumując - lekko nie było ale bieg ukończony w limicie. Więc jestem bardzo zadowolona :)

Sobota, 17.08.2019 – jest sobota, jest parkrun!

Parkrun Olsztyn #96

Wyniki, wolontariusze: WALNIJ TU

Wartymi odnotowania, a nie wspomnianymi (w relacjach) przez zainteresowanych są dwa fakty:

  1. Fazi, znany niektórym jako Piotr Paltian, wybiegał czerwoną koszulkę z liczbą 50, tym samym dołączając do trójki naszych ludzi: Mariusza Witkowskiego, Piotra Szczepaniaka no i mnie :) Następny w kolejce czeka Tomek Hermann (45 startów na koncie) – będzie bacznie obserwować.
  2. Na tej uroczej imprezie towarzysko – biegowej zadebiutował Andrzej Jerszewskii... nadal żyje.

  • parkrunolsztynokiparkrunolsztynoki
Koordynatorem biegu był natomiast Mirek Mikita: Po raz kolejny...przez 8 lat...ojojoj...nie to:) czyli...jest sobota jest i Parkrun. Kolejny raz jako Koordynator biegu i po raz kolejny z pomocą sióstr i braci z olsztyńskiej grupy biegowej Są Wolniejsi. Mieliśmy też innych wolo do pomocy...żeby nie było. Wszystko dzisiaj poszło gładko i sprawnie. Mieliśmy debiutantów i gości. Dopisała pogoda i frekwencja. Tylko się cieszyć. Takie soboty lubię.

Z kolei Maciek Piskor objął funkcję zamykającego stawkę: Fajnie jest zamykać stawkę - po pierwsze zawsze ktoś inny może sobie pobiec szybciej, po drugie osoba której towarzyszy zamykający, ma się do kogo odezwać, bo przecież nie każdy co tydzień musi walczyć o poprawę poprzedniego rezultatu, truchta dla zdrowi; po trzecie troszkę czułem swój czwartkowy wypad więc potrzebowałem troszkę oddechu. Podsumowując - było SUPERAŚNIE!

Swój udany, aktywny weekend opisał również Staszek Guzowski: Kolejny aktywny weekend i działo się, czyli od początku - jest sobota a więc #96 PARKRUN i oprócz wolontariatu, o dziwo udało się pobiegać i machnąć przy okazji PARKRUN-ową życiówkę :) Dalej już poleciało, bo niedzielny poranek, to przebieżka z EXTRA ekipą i fajne cross country na 17km - a że było mało, to jeszcze objazd rowerowy i konsultacje propozycji przebiegu nowej trasy PARKRUN Olsztyn było SUPER :-) i oby tak dalej :)

  • 11
  • 22
  • 33
  • 44

Parkrun Gdynia #397

  • parkrungdyniaokiparkrungdyniaoki

...tradycyjnie obstawiałam ja – sekretarz

Dwa dni po maratonie pobiegłam parkrun. Wyjątkowo nie slow jogging w pobliżu kijkarzy, tylko tak trochę szybciej (31:01) - na rozbieganie zakwasów i na sprawdzenie, jak działają nogi po maratonie. Dobrze działają, czas w zasadzie tylko kilka sekund gorszy od uzyskanego tydzień wcześniej w Olsztynie. Dodatkowo również po raz pierwszy wprowadzałam wyniki do systemu, co okazało się łatwiejsze, niż przypuszczałam :)

Dodatkowo, wspomnimy na końcu, że:

Nasza Prezesowa, Ela Ciećko, oraz Asia Palowska wzięły we czwartek (15.08) udział w Triathlonie – Ruś Cross Triathlon (200 m pływanie / 10 km rower / 5 km bieg).

Wymieniona wyżej Prezesowa pobiegła ponadto w biegu „9. Lubawska Dycha” - 10 km (18.08)

Za podzielenie się wrażeniami dziękuję: Rafałowi Nojmanowi, Mirkowi Mikicie, Maćkowi Piskorowi, Staszkowi Guzowskiemu.

Ostatnio zmienianypiątek, 06 wrzesień 2019 08:20

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.